We wtorkowy poranek, 1 września 2026, na autostradzie A1 w rejonie Mykanowa doszło do czołowej tragedii z udziałem ekipy wykonującej roboty drogowe. Na pasie w kierunku Katowic ciężarówka uderzyła w ciąg oznakowanych pojazdów służb drogowych oraz w stojących przy nich pracowników. W wyniku zderzenia zginęły 4 osoby, a czterech innych pracowników przewieziono w stanie ciężkim do szpitali. Ofiary i ranni byli zatrudnieni przez podwykonawcę firmy Rekma z Brzezia.
Co się wydarzyło na miejscu?
Służby ratownicze zareagowały natychmiast po zgłoszeniu. Według przekazów na miejsce skierowano kilkanaście zastępów straży pożarnej; strażacy użyli narzędzi hydraulicznych, by wydobyć poszkodowanych z pojazdów. Jeden z rannych został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W zdarzeniu brał udział bus oraz co najmniej dwa samochody ciężarowe; jedno z nich uderzyło w grupę pracowników stojących przy prawym pasie ruchu.
Jakie ustalenia i działania prowadzi prokuratura oraz policja?
Wstępne ustalenia wskazują, że kierowca ciężarówki miał 32 lata i został zatrzymany na miejscu; policja poddała go badaniu trzeźwości, które dało wynik negatywny, a kolejne badania krwi są zaplanowane. Prokuratura w Częstochowie wszczęła śledztwo nadzorowane przez prokuratora Tomasza Ozimka. Postępowanie obejmuje wyjaśnienie prawidłowości zabezpieczenia miejsca prac drogowych i badanie okoliczności zderzenia. Prokurator zapowiedział, że rozważane będą zarzuty dotyczące nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.
Jakie są skutki dla ruchu i co dzieje się w firmach?
Po wypadku jezdnia A1 w kierunku Katowic została całkowicie zablokowana; służby kierowały ruch na objazdy, a utrudnienia trwały przez kilka godzin. W siedzibie Rekmy w Brzeziu bramy były zamknięte, a firma i główny wykonawca robót, Budpol, nie komentowali zdarzenia. W lokalnych relacjach podano, że ofiary pochodziły z różnych regionów, m.in. z Małopolski; wśród zabitych było trzech Polaków i jeden obywatel Ukrainy.
Policja apeluje do kierowców, którzy przejeżdżali tym odcinkiem przed wypadkiem, o przekazywanie nagrań z wideorejestratorów celem wyjaśnienia sekwencji zdarzeń i oznakowania miejsca robót. 32-letni kierowca pozostaje do dyspozycji prokuratury i wkrótce ma usłyszeć zarzuty.